- uwaganerki.pl
- Historie Użytkowników
- Moje problemy z nerkami
Moje problemy z nerkami
Moje problemy z nerkami zaczęły się już w wieku 5 lat. Jednak wtedy jeszcze lekarze nie rozpoznali w ogóle przyczyny moich „cierpień”. Ja od małego cierpiałam 2 razy w roku - strasznie mnie bolał, co dziwne, brzuch i zwykle przez miesiąc się taki ból utrzymywał (w sumie 2 miesiące/rok). Jako dziecko 10-letnie trafiłam do szpitala, ale lekarze nic nie wykryli i stwierdzili, że dostanę pewnie okresu (owszem, dostałam - jakieś 5 lat później).
Później, jako nastolatka starałam się sobie radzić zażywając leki przeciwbólowe, które niewiele pomagały: na tyle, żebym mogła dojść i wrócić ze szkoły. W wieku 17 lat kiedy już ból był nie do zniesienia poszłam do lekarza pierwszego kontaktu, ale że bolał mnie brzuch dołem z lewej strony lekarz skierował mnie do ginekologa, natomiast ginekolog po zrobieniu badań stwierdził,że symuluję, bo nic nie ma i nie może mnie tam nic boleć. I tak przez kolejne lata chodziłam i cierpiałam, łykając w okresie „ataków bólu” garściami leki przeciwbólowe. Ostatnie 5 lat było najgorsze ponieważ ból bardzo mi dokuczał. Problemem dla mnie było przejście 500 metrów do sklepu, kiedy leżałam lub siedziałam, ból w miarę zacichał, jednak jak tylko szłam, stawał się nie do zniesienia... Do zeszłego roku kiedy ból nie ustępował przez ponad 3 miesiące.
Uspokoiło się, kiedy zaszłam w ciążę przez cały okres ciąży miałam spokój i przez pierwszy rok po porodzie. Jednak w zeszłym roku pierwsze bóle zaczęły się znowu w marcu i zaczęło się łykanie tabletek przeciwbólowych. Jednak z dnia na dzień ból stawał się coraz silniejszy, leki przestały mi pomagać tzn. pomagały na 2-3 godziny (brałam dwa silne leki: przeciwbólowy i przeciwzapalny i rozkurczowy na raz i to pomagało tylko na 3 godziny, inne środki w ogóle już nie działały). W kwietniu poszłam do lekarza rodzinnego dostałam skierowanie na badania moczu i krwi oraz na usg. Badania moczu i krwi wyszły prawie dobrze coś tam tylko wyszło z moczu że może być albo pęcherz albo nerki takie podejrzenie pierwsze, ale nie wiadomo było jeszcze co dokładnie, bo termin usg miałam za miesiąc. Niestety, nie byłam w stanie tyle czekać i udało mi się prywatnie załatwić usg na drugi dzień i wyszło że mam kamienie w obu nerkach w jednej 3 w drugiej 1.
Dostałam skierowanie do urologa i tu znowu czekanie 2 tygodnie. Od urologa dostałam skierowanie do szpitala, miałam tylko zadzwonić i się umówić na konkretny termin. Ale ze miałam małe dziecko i nie bardzo mi to było na rękę, więc łykałam przepisane tabletki z nadzieją, że mi przejdzie. Tak się niestety nie stało. W sobotę dostałam takiego ataku, że nic mi nie pomagało, już mdlałam z bólu, wiec mąż zawiózł mnie do najbliższego szpitala, tam jednak lekarz mi zrobił usg potwierdzając moje wcześniejsze usg które mu pokazałam i kazał mi jechać do szpitala do którego mam skierowanie, tym samym nie udzieliwszy mi żadnej doraźnej pomocy, o przyjęciu na oddział nie wspominając. Powiedział tylko że musze iść sobie prywatnie do lekarza jakiegoś od nich i załatwić skierowanie żeby mnie przyjęli. Jakoś doczekałam poniedziałku, faszerując się lekami. Pojechaliśmy do lekarza i tam dostałam zastrzyki przeciwbólowe zostałam skierowana na urografię i od razu po 1 prześwietleniu wyszło że prócz kamieni mam jeszcze nerki podkowiaste zrośnięte dołem. Po czym dostałam wybłaganą ze względu na dziecko przepustkę do domu, bo zabieg usunięcia kamienia dopiero miałam mieć w czwartek. Tak więc, kamień mi usunięto z jednej nerki, bo akurat jedna lewa mnie bolała w prawej kamień został i ma się całkiem dobrze i nawet urósł 2 mm, a ja czekam aż mnie prawa nerka zacznie boleć, żeby ten usunąć.
Po usunięciu kamienia założono mi cewnik i miałam się za 2 miesiące zgłosić do usunięcia go i, o zgrozo, cewnik zamiast mi pomóc spowodował jeszcze większy ból niż przy kamicy. Wytrzymałam tylko miesiąc, łykając jak zwykle tabletki przeciwbólowe. Po miesiącu kazałam lekarzowi usunąć cewnik bo nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Po usunięciu cewnika jeszcze kilka godzin odczuwałam ból po czym jak ręką odjął ból zniknął. Od września zeszłego roku mam spokój czasem tylko mnie nerka zaboli, ale to jak gdzieś ją trochę „przeziębię”. Informacja lekarza brzmiała, że, niestety, takie bóle mogę mieć do końca życia, ale niekoniecznie. Teraz muszę uważać na nerki i dbać o to aby ich nie przeziębić i pilnować kamieni w nich. Co jednak nie jest łatwe problemach z nadwagą i cukrzycy. I teraz na koniec mojej historii kieruje radę do wszystkich:
Nie dajmy się zbywać lekarzom, bo oni nic nie widzą i nic nie wynika z badań krwi i moczu. Mnie bolał zawsze brzuch z lewej strony dołem i lekarze sugerowali problemy ginekologiczne. Przez ich „książkowe podejście do leczenia” ponad 20 lat cierpiałam. A tak naprawdę, zanim lekarz postawił konkretną już diagnozę kamicy nerkowej sama dzięki książce „Jak pokonać ból” sobie ją zdiagnozowałam - objawy wręcz książkowe.






Dodaj nowy komentarz